Przywykliśmy do tego, że nasze smartfony służą nam do takich spraw jak portale społecznościowe, gry i automaty do gier w kasynach internetowych, oglądanie filmów, słuchanie muzyki czy wykonywanie zdjęć. Jednak coraz częściej naukowcy w połączeniu z programistami tworzą nowe aplikacje, które mogą pomóc nam w codziennych czy kryzysowych sytuacjach. Najnowszy pomysł polega na tym, że telefony z Androidem mogą być wykorzystywane jako wykrywacze trzęsień ziemi.

Groźna natura

Praktycznie każdego dnia w wybranym miejscu na świecie dochodzi do trzęsienia ziemi. W większości przypadków są to tak małe wstrząsy, że nie jesteśmy w stanie bez przyrządów ich rejestrować. Jednak od czasu do czasu dochodzi do poważnych ruchów tektonicznych, które powodują prawdziwe katastrofy. Przyjmuje się, że do tej pory z zanotowanych trzęsień ziemi aż 7 miało siłę powyżej 9 stopni w skali Richtera. Najtragiczniejsze w skutkach trzęsienie w skali 8 stopni miało miejsce w 1556 roku w Chinach i doprowadziło do śmierci ponad 800 tysięcy osób. Tylko w XXI wieku mieliśmy do czynienia z dwoma wyjątkowymi tragicznymi wydarzeniami. 26 grudnia 2004 roku w wyniku trzęsienia na Oceanie Indyjskim i powstałych fal tsunami zginęło ponad 227 tysięcy ludzi. Jeszcze bardziej tragiczne było trzęsienie 12 stycznia 2010 roku na Haiti, które spowodowało śmierć ponad 316 tysięcy osób. Nie dziwi zatem fakt, że od dawna naukowcy robią wszystko, aby jak najbardziej zminimalizować w przyszłości skutki takich kataklizmów.

Android rusza na pomoc

Jednym z zagrożeń obecnych czasów jest ciągłe zbieranie przez systemy i aplikacje danych o nas samych. Jednak tego typu informacje mogą zostać często wykorzystane z pożytkiem. Od kilku lat w Kalifornii działa system MyShake. Jest to aplikacja połączona z ponad 700 sejsmografami w całym regionie. Dzięki niej użytkownicy mogą zostać poinformowani o niebezpieczeństwie. Dzięki takiemu systemowi nawet kilka sekund może zadecydować o życiu czy zdrowiu mieszkańców regionu. Google postanowiło pójść za ciosem i tworzy obecnie Android Earthquake Alerts System. Ma być on częścią Google Location Services. Dzięki niemu nasze telefony zaopatrzone w różne sensory będą w stanie zbierać informacje o trzęsieniach ziemi. Tym razem jednak zamiast kilkuset czy kilku tysięcy sejsmografów będziemy mieć do czynienia z systemem milionów czujników! Nasze telefony z Androidem wyposażone w akcelerometry będą mogły działać jak małe sejsmometry. Jeśli duża ilość urządzeń jednocześnie zarejestruje zmiany, system od razu wyśle alert do wszystkich użytkowników. W ten oto sposób można zyskać dodatkowe sekundy. Z zaprezentowanych informacji wiemy, że początkowo Android Earthquake Alerts System ma być testowany w Kalifornii, a następnie w razie pozytywnych opinii może trafić do wielu miejsc na świecie, zwłaszcza tych najbardziej zagrożonych.

Telefony do walki z koronawirusem

Wraz z pojawieniem się pandemii zdecydowano się wykorzystać telefony także do walki z rozprzestrzeniającą się pandemią. Firmy Apple i Google pracują bowiem obecnie nad specjalnym programem, który będzie śledzić pandemię, a następnie powstrzyma jej rozprzestrzenianie się. Mowa tu nie tylko o obecnych problemach z koronawirusem, lecz także przyszłych pandemiach. Ma gromadzić informacje o osobach zarażonych, znajdujących się w kwarantannie. System jest oczywiście w fazie testów i wymaga akceptacji wielu organizacji. Tym bardziej, że będzie gromadził wiele informacji o położeniu użytkowników. Tego typu badania pokazują tylko, że coraz częściej smartfony mogą być wykorzystywane nie tylko w celach rozrywkowych czy biznesowych.